Autor Wątek: Co¶ dla duszy  (Przeczytany 28168 razy)

Grudzień 30, 2003, 23:20:18
Odpowiedź #15

Kenna

  • *
  • Information Offline
  • Bezcukrowy
  • Wiadomości: 25
    • Zobacz profil
bajka o mi³o¶ci
« Odpowiedź #15 dnia: Grudzień 30, 2003, 23:20:18 »
Mnie kto¶, nawet nie wiem kto, przys³a³ swego czasu na gg  tak± piêkn± opowiastkê. Co ciekawe znalaz³am j± akurat w momencie, kiedy by³o mi bardzo ciê¿ko na duszy....Chcia³am niniejszym podziêkowaæ....ktokolwiek to by³, poprawi³ mi nastrój. Podzielê siê z Wami:)

 

Bajka o mi³o¶ci

Dawno, temu, na oceanie istnia³a wyspa, któr± zamieszkiwa³y emocje, uczucia oraz ludzkie cechy - takie jak: dobry humor, smutek, m±dro¶æ, duma;a wszystkich razem ³±czy³a mi³o¶æ.

Pewnego dnia mieszkañcy wyspy dowiedzieli siê, ¿e nied³ugo wyspa zatonie. Przygotowali swoje statki do wyp³yniêcia w morze, aby na zawsze opu¶ciæ wyspê. Tylko mi³o¶æ postanowi³a poczekaæ do ostatniej chwili.

Gdy pozosta³ jedynie maleñki skrawek l±du mi³o¶æ poprosi³a o pomoc.

Pierwsze podp³ynê³o bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Mi³o¶æ zapyta³a:

- Bogactwo, czy mo¿esz mnie uratowaæ ?

- Niestety nie. Pok³ad mam pe³en z³ota, srebra i innych kosztowno¶ci. Nie ma tam ju¿ miejsca dla ciebie. - Odpowiedzia³o Bogactwo.

Druga podp³ynê³a Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.

- Dumo, zabierz mnie ze sob± ! - poprosi³a Mi³o¶æ.

- Niestety nie mogê ciê wzi±æ! Na moim statku wszystko jest uporz±dkowane, a ty mog³aby¶ mi to popsuæ... - odpowiedzia³a Duma i z dum± podnios³a piêkne ¿agle.

Na zbutwia³ej ³ódce podp³yn±³ Smutek.

- Smutku, zabierz mnie ze sob± ! - poprosi³a Mi³o¶æ.

- Och, Mi³o¶ci, ja jestem tak strasznie smutny, ¿e chcê pozostaæ sam. - Odrzek³ Smutek i smutnie powios³owa³ w dal.

Dobry humor przep³yn±³ obok Mi³o¶ci nie zauwa¿aj±c jej, bo by³ tak rozbawiony, ¿e nie us³ysza³ nawet wo³ania o pomoc.

Wydawa³o siê, ¿e Mi³o¶æ zginie na zawsze w g³êbiach oceanu...Nagle us³ysza³a:

- Chod¥! Zabiorê ciê ze sob± ! - powiedzia³ nieznajomy starzec.

Mi³o¶æ by³a tak szczê¶liwa i wdziêczna za uratowanie ¿ycia, ¿e zapomnia³a zapytaæ kim jest jej wybawca. Bardzo chcia³a dowiedzieæ siê, kim jest ten tajemniczy starzec. Zwróci³a siê o poradê do Wiedzy.

- Powiedz mi proszê, kto mnie uratowa³ ?

- To by³ Czas. - Odpowiedzia³a Wiedza.

- Czas ? - zdziwi³a siê Mi³o¶æ. - Dlaczego Czas mi pomóg³ ?

- Tylko Czas rozumie, jak wa¿nym uczuciem w ¿yciu ka¿dego cz³owieka jest Mi³o¶æ. - Odrzek³a Wiedza.
wszystko jest mo¿liwe, poza przejechaniem na nartach przez obrotowe drzwi

Styczeń 03, 2004, 18:29:23
Odpowiedź #16

Bia³a

  • *****
  • Information Offline
  • Bardzo Słodki
  • Wiadomości: 627
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #16 dnia: Styczeń 03, 2004, 18:29:23 »
W dalekim kraju w¶ród piêknych o¶nie¿onych górskich szczytów mieszka³ pewien cz³owiek. Dawno temu opu¶ci³ miasto, w którym pracowa³ jako profesor na uniwersytecie. By³ przez wszystkich szanowany i doceniany jako fachowiec, mimo to nie czu³ siê szczê¶liwy. Po jakim¶ czasie postanowi³ zostawiæ swoj± pracê, sprzeda³ dom, w który mieszka³ i uda³ siê w góry, abym tam z dala od cywilizacji podziwiaæ piêkno przyrody i pisaæ wiersze. Pisanie sprawia³o mu wielk± rado¶æ. Z dala od zgie³ku ulic i dymi±cych kominów czu³, ¿e jest bli¿ej natury i bli¿ej Boga. Tam odnalaz³ swoje szczê¶cie. Wreszcie rozbi³ to, o czym marzy³.

Do jego chaty rzadko zagl±dali ludzie, czasem tylko jacy¶ zab³±kani tury¶ci, którzy zboczyli z górskiego szlaku, prosili go o nocleg. Jednak rano skoro tylko pierwsze promienie s³oñca wyjrza³y zza górskich szczytów - udawali siê w dalsz± drogê.



Po kilku latach takiego mieszkania w odosobnieniu, mê¿czyzna odczu³ g³êboko potrzebê udania siê do miasta. D³ugo walczy³ z tymi my¶lami, w koñcu postanowi³ siê tam udaæ. Wyj±³ z komody resztki pieniêdzy, który pozosta³y mu jeszcze z czasów, gdy by³ profesorem na uczelni i poszed³ do miasta. Tam na jednym ze straganów kupi³ sobie lustro, chcia³ bowiem wiedzieæ jak wygl±da, a w chacie, w górach nie posiada³ tego przedmiotu. W mie¶cie zabawi³ zaledwie kilka godzin i po¶piesznie wróci³ w góry.



Od ostatniej wêdrówki do miasta codziennie rano bohater przegl±da³ siê w lustrze, chc± wiedzieæ jak wygl±da.



Minê³o kilka miesiêcy i mê¿czyzna znów poczu³ ochotê na to, by udaæ siê do miasta. Ruszy³ wiêc ponownie w drogê, któr± pokonywa³ wcze¶niej.



Tym razem nie robi³ zakupów. Przechodz±c ulic± spotka³ jednego ze swoich kolegów, który te¿ by³ profesorem na uniwersytecie. Opowiedzia³ mu o tym, ¿e kilka miesiêcy temu kupi³ lustro, aby wiedzieæ jak wygl±da. Znajomy profesor popatrzy³ na niego i rzek³:



- Je¶li chcesz wiedzieæ naprawdê kim jeste¶, nie patrz w lustro, ono poka¿e tylko twoje cia³o. Patrz na wyraz twarzy cz³owieka, który z tob± rozmawia.



Wtedy ujrzysz swoje wnêtrze, i to kim naprawdê jeste¶.
"By³o mnie s³uchaæ" - raz zdrowie rzek³o.
Chcia³am odpowiedzieæ...
lecz zdrowie uciek³o

Styczeń 03, 2004, 18:31:04
Odpowiedź #17

Bia³a

  • *****
  • Information Offline
  • Bardzo Słodki
  • Wiadomości: 627
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #17 dnia: Styczeń 03, 2004, 18:31:04 »
Karolek by³ dzieckiem bardzo wra¿liwym i spokojnym. Pewnego dnia przychodz±c do domu oznajmi³ mamie, ¿e z okazji walentynek koniecznie chce przygotowaæ kartki z ¿yczeniami dla wszystkich kole¿anek i kolegów ze swojej klasy.

"To przecie¿ nie ma sensu!" wykrzyknê³a zdenerwowana mama.

Ka¿dego dnia obserwowa³a dzieci wracaj±ce ze szko³y. Karolek zawsze szed³ na koñcu. Inni byli roze¶miani, tworzyli weso³± i krzykliw± bandê, a Karolek zawsze by³ na uboczu.

Jednak po pewnym czasie mama zdecydowa³a siê pomóc synowi w realizacji jego zamiarów. Kupi³a kolorowe kredki, kartoniki i wszystko, co by³o potrzebne. Przez trzy tygonie, dzieñ po dniu, Karolek spêdza³ wieczory skrupulatnie maluj±c kartoniki, a¿ przygotowa³ trzydzie¶ci piêæ walentynkowych ¿yczeñ.

Nadesz³y walentynki. Karolek z przyjêciem pouk³ada³ kartki, w³o¿y³ je do tornistra i wybieg³ do szko³y. Mama zadecydowa³a, ¿e przygotuje mu ulubione ciastka i fili¿ankê gor±cej czekolady. Chcia³a, aby po powrocie ze szko³y czeka³a go niespodzianka. Wiedzia³a, ¿e ka¿demu przygotowywa³ ¿yczenia i przeczuwa³a, ¿e sam nie otrzyma ¿adej kartki. Obawia³a siê, ¿e mo¿e wróciæ zawiedziony. Chcia³a tym prostym gestem z³agodziæ jego ból.

Po po³udniu wszystko by³o przygotowane. Gdy us³ysza³a zgie³k dzieci, wyjrza³a przez okno. Zobaczy³a gromadkê dzieciaków. Karolek, jak zwykle, by³ sam i na koñcu. Wbieg³ do domu i rzuci³ tornister na krzes³o. Nie mia³ niczego w rêkach, wiêc mama oczekiwa³a, ¿e wybuchnie p³aczem. Ze ¶ci¶niêtym gard³em wyszepta³a:

"Mama przygotowa³a ci ciasto i czekoladê".

Ale on zdawa³ siê nie s³yszeæ tych s³ów. Przeszed³ obok stolika i z promieniej±c± twarz± wykrzykn±³:

"Nie pomin±³em nikogo! Nikogo!"

Matka spojrza³a zaniepokojona. On powtórzy³:

"O nikim nie zapomnia³em. Nie pomin±³em nikogo"
"By³o mnie s³uchaæ" - raz zdrowie rzek³o.
Chcia³am odpowiedzieæ...
lecz zdrowie uciek³o

Styczeń 03, 2004, 18:33:06
Odpowiedź #18

Bia³a

  • *****
  • Information Offline
  • Bardzo Słodki
  • Wiadomości: 627
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #18 dnia: Styczeń 03, 2004, 18:33:06 »
By³o sobie kiedy¶ dwóch ciê¿ko chorych mê¿czyzn, którzy dzielili niewielki pokoik w pewnym szpitalu. Pokój, naprawdê ma³y, mia³ tylko jedno okno. Jeden z chorych, ten, którego ³ó¿ko znajdowa³o siê naprzeciw okna, móg³ codziennie po po³udniu - w ramach leczenia - siadaæ na godzinê w swoim ³ó¿ku, co mia³o pomóc odprowadziæ flegmê z p³uc czy co¶ takiego. Drugi mê¿czyzna musia³ niestety ca³y czas le¿eæ.

Tak wiêc ka¿dego popo³udnia pierwszy z chorych siada³ wsparty poduszkami naprzeciw okna i spêdza³ godzinê, opisuj±c swemu towarzyszowi, co widzi za oknem. Najwyra¥niej okno wychodzi³o na park. By³ tam staw, a w nim kaczki i ³abêdzie. Dzieci rzuca³y im kawa³ki chleba albo puszcza³y ³ódki. Pod roz³o¿ystymi koronami drzew spacerowali, trzymaj±c siê rêce, zakochani; by³y kwiaty i trawniki, na który grywano w softball. A w tle, za drzewami, rozci±ga³ siê wspania³y widok na miasto.

Mê¿czyzna, który nie móg³ siadaæ i ogl±daæ wszystkiego, s³ucha³ ³apczywie s³ów wspó³towarzysza, ciesz±c siê ka¿d± minut± opowie¶ci. Dowiadywa³ siê, jak to jakie¶ dziecko nieomal wpad³o do stawu i jak ¶licznie wygl±da³y dziewczêta w letnich sukienkach. Odnosi³ wra¿enie, ¿e dziêki relacjom swego przyjaciela sam widzi dok³adnie, co dzieje siê za oknem.

Którego¶ popo³udnia uderzy³a go dziwna my¶l: dlaczegó¿ to niby tylko tamten mê¿czyzna mia³by rozkoszowaæ siê widokiem z okna? Czy i on nie mia³ prawa wyjrzeæ na zewn±trz? Wstydzi³ siê swojej zazdro¶ci, lecz im bardziej stara³ siê o niej zapomnieæ, tym wiêksze drêczy³o go pragnienie zmiany. Zrobi³by wszystko, byle wyjrzeæ przez to okno!

I oto pewnej nocy, wpatrzony w sufit, us³ysza³, jak jego wspó³towarzysz budzi siê i kaszl±c i dusz±c siê, rozpaczliwie szuka przycisku, którym móg³by przywo³aæ pielêgniarkê. Nie pomóg³ mu jednak, obserwowa³ go tylko. Oddech tamtego biedaka wkrótce zamar³. Rano zabrano jego cia³o.

Odczekawszy nieco, by nie przekroczyæ granic przyzwoito¶ci, mê¿czyzna poprosi³, by przeniesiono go do ³ó¿ka naprzeciw okna. Spe³niono jego pro¶bê. Otulony po¶ciel±, le¿±c wygodnie, czeka³, a¿ wszyscy wyjd±. Potem podniós³ siê ciê¿ko na ³okciu i zaciskaj±c z bólu zêby, zerkn±³ przez okno.

Za oknem by³a ¶ciana.
"By³o mnie s³uchaæ" - raz zdrowie rzek³o.
Chcia³am odpowiedzieæ...
lecz zdrowie uciek³o

Styczeń 10, 2004, 19:53:15
Odpowiedź #19

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #19 dnia: Styczeń 10, 2004, 19:53:15 »
Maski



Pewnego piêknego dnia Piêkno i Brzydota spotka³y siê na pla¿y. Postanowi³y siê wyk±paæ. Zdjê³y ubrania i zaczê³y siê pluskaæ w morskiej wodzie. Po chwili Brzydota wróci³a na brzeg, w³o¿y³a na siebie ubranie Piêkna i posz³a swoj± drog±. W chwilê potem tak¿e Piêkno wysz³o z wody. Nie znalaz³o swoich ubrañ, a poniewa¿ wstydzi³o siê wracaæ nago w³o¿y³o ubranie Brzydoty... i posz³o swoj± drog±.

Równie¿ i dzisiaj ludzie czêsto zamieniaj± siê rolami i udaj± kogo¶ innego.

Jednak je¶li kto¶ raz ujrza³ oblicze Piêkna, rozpozna je zawsze bez wzglêdu na ubranie.

Je¿eli te¿ kto¶ widzia³ twarz Brzydoty, ¿adne ubranie nie skryje jej przed jego wzrokiem.

Czy warto nak³adaæ maskê...??
Pozdrawiam Monika  :smile:

Styczeń 10, 2004, 19:59:39
Odpowiedź #20

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #20 dnia: Styczeń 10, 2004, 19:59:39 »
A oto jeden z moich ulubionych wierszy...



Od Jutra...



Od jutra bêdê smutny...

...od jutra

Dzisiaj...

...jednak bêdê szczê¶liwy

Do czego s³u¿y smutek???...

...do czego??

Dlatego,

¿e wieje nieprzychylny wiatr?

Dlaczego mam siê dzisiaj martwiæ

o jutro?

Mo¿e jutro

bêdzie wszystko jasne

Mo¿e jutro

zab³y¶nie ju¿ s³oñce

I nie bêdzie ¿adnego powodu...

do smutku.

Od jutra bêdê smutny...

...od jutra

Ale dzisiaj,

dzisiaj bêdê szczê¶liwy

I powiem do ka¿dego smutnego dnia:

od jutra bêdê smutny!!

ALE

...dzisiaj nie!!!
Pozdrawiam Monika  :smile:

Styczeń 10, 2004, 20:19:01
Odpowiedź #21

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #21 dnia: Styczeń 10, 2004, 20:19:01 »
Bajka o Mi³o¶ci i Szaleñstwie



Powiadaj±, ¿e pewnego razu spotka³y siê na Ziemi wszystkie uczucia i cechy ludzkich istot. I tak:

Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnê³o po raz trzeci, Szaleñstwo, jak zwykle ob³êdnie dzikie, zaproponowa³o:

- Pobawmy siê w chowanego!

Intryga, niezmiernie zaintrygowana, unios³a tylko lekko brwi, a Ciekawo¶æ, nie mog±c siê powstrzymaæ, spyta³a z typowym dla siebie zainteresowaniem:

- W chowanego? A co to takiego?

- To zabawa - wyja¶ni³o ¿ywo Szaleñstwo - polegaj±ca na tym, i¿ ja zakryjê sobie oczy i powoli zacznê liczyæ do miliona. W miêdzyczasie wy wszyscy dobrze siê schowacie, a gdy skoñczê liczyæ, moim zadaniem bêdzie was odnale¥æ. Pierwsze z was, na którego kryjówkê trafiê, zajmie moje miejsce w nastêpnej kolejce.

Podekscytowany Entuzjazm zacz±³ tañczyæ w towarzystwie Euforii, Rado¶æ podskakiwa³a tak weso³o, i¿ uda³o siê jej przekonaæ do gry W±tpliwo¶æ, a nawet Apatiê, której nigdy niczym nie da³o siê zainteresowaæ. Jednak¿e nie wszyscy chcieli siê przy³±czyæ. Prawda wola³a siê nie chowaæ, w koñcu i tak zawsze j± odkrywano.Duma stwierdzi³a, ¿e zabawa jest g³upia, ale tak naprawdê w g³êbi duszy gryz³o j±, i¿ pomys³ wyszed³ od kogo innego. Tchórzostwo z kolei nie chcia³o ryzykowaæ.

- Raz, dwa, trzy - zaczê³o liczyæ Szaleñstwo.

Najszybciej schowa³o siê Lenistwo,osuwaj±c siê za pierwszy lepszy napotkany kamieñ. Wiara pofrunê³a do nieba, a Zazdro¶æ ukry³a siê w cieniu Triumfu, który z kolei wspi±³ siê o w³asnych si³ach hen! Na sam szczyt najwy¿szego drzewa. Wspania³omy¶lno¶æ d³ugo nie mog³a znale¥æ dla siebie odpowiedniego miejsca, gdy¿ wszystkie kryjówki wydawa³y siê jej idealne dla przyjació³ krystalicznie czyste jezioro by³o wymarzonym miejscem dla Piêkno¶ci, dziupla - w sam raz dla Nie¶mia³o¶ci, motyle skrzyd³a stworzono dla Zmys³owo¶ci, powiew wiatru okaza³ siê natomiast najlepszy dla Wolno¶ci. W koñcu Wspania³omy¶lno¶æ schowa³a siê za promyczkiem s³oñca. Z kolei Egoizm znalaz³ sobie, jak s±dzi³, wspania³e miejsce: wygodne i przewiewne, a co najwa¿niejsze - przeznaczone tylko, tylko dla niego. K³amstwo schowa³o siê na dnie oceanów, a mo¿e sk³ama³o i tak naprawdê ukry³o siê za têcz±? Pasja i Po¿±danie w porywie gor±cych uczuæ, wskoczy³y w sam ¶rodek wulkanu. Niestety wylecia³o mi z pamiêci, gdzie skry³o siê Zapomnienie, lecz to przecie¿ ma³o wa¿ne. Gdy Szaleñstwo liczy³o dziewiêæset dziewiêædziesi±t dziewiêæ tysiêcy dziewiêæset dziewiêædziesi±t dziewiêæ Mi³o¶æ jeszcze nie zdo³a³a znale¥æ sobie odpowiedniego miejsca. W ostatniej chwili odkry³a jednak zagajnik dzikich ró¿ i schowa³a siê w¶ród ich krzaczków.

- Milion - krzyknê³o na koñcu Szaleñstwo i dziarsko zabra³o siê do szukania.

Od razu, rzecz jasna, odnalaz³o schowane parê kroków dalej Lenistwo. Chwilê potem us³ysza³o Wiarê rozmawiaj±c± w niebie z Panem Bogiem. W ryku wulkanów wyczu³o natomiast obecno¶æ Pasji i Po¿±dania. Nastêpnie, przez przypadek, odnalaz³o Zazdro¶æ, co szybko doprowadzi³o je do kryjówki Triumfu. Egoizmu nie trzeba by³o wcale szukaæ, gdy¿ jak z procy wylecia³ ze swej kryjówki, kiedy okaza³o siê, i¿ wpakowa³ siê w sam ¶rodek gniazda dzikich os. Trochê zmêczone szukaniem Szaleñstwo przysiad³o na chwilê nad stawem i w ten sposób znalaz³o Piêkno¶æ. Jeszcze ³atwiejsze okaza³o siê odnalezienie W±tpliwo¶ci, która, niestety, nie potrafi³a siê zdecydowaæ, z której strony p³otu najlepiej siê ukryæ.

W ten sposób wszyscy zostali znalezieni: Talent w¶ród ¶wie¿ych zió³, Smutek - w przepastnej jaskini,a Zapomnienie... có¿, ju¿ dawno zapomnia³o, i¿ bawi siê w chowanego.

Do znalezienia pozosta³a tylko Mi³o¶æ. Szaleñstwo zagl±da³o za ka¿de drzewko, sprawdza³o w ka¿dym strumyczku, a nawet na szczytach gór i ju¿, ju¿ mia³o siê poddaæ, gdy odkry³o niewielki ró¿any zagajnik. Patykiem zaczê³o odgarniaæ ga³±zki... Wtem wszyscy us³yszeli przera¥liwy okrzyk bólu. Sta³o siê prawdziwe nieszczê¶cie! Ró¿ane kolce zrani³y Mi³o¶æ w oczy. Szaleñstwu zrobi³o siê niezmiernie przykro, zaczê³o prosiæ, b³agaæ o przebaczenie, a¿ w koñcu poprzysiêg³o zostaæ przewodnikiem ¶lepej z jego winy przyjació³ki.

I to w³a¶nie od tamtej pory, od czasu, gdy po raz pierwszy bawiono siê na Ziemi w chowanego, Mi³o¶æ jest ¶lepa i zawsze towarzyszy jej Szaleñstwo.
Pozdrawiam Monika  :smile:

Styczeń 10, 2004, 20:30:03
Odpowiedź #22

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #22 dnia: Styczeń 10, 2004, 20:30:03 »
Jak sól



¯y³ sobie kiedy¶ pewien król, który nosi³  szlachetne imiê Henryk M±dry. Posiada³ trzy córki o imionach: Jaquline, Bettina i Szarlotta. W skryto¶ci król najbardziej uwielbia³ Szarlottê. Bêd±c zmuszony do tego, aby zdecydowaæ o tym, która z nich bêdzie nastêpczyni± tronu, wezwa³ je wszystkie do siebie i zapyta³:

- "Moje kochane córki, jak bardzo mnie kochacie?".

Najstarsza odpowiedzia³a mu:

-"Ojcze, kocham ciê jak ¶wiat³o dnia, jak s³oñce, które obdarowuje drzewa swoim ciep³em. Ty jeste¶ moim ¶wiat³em!".

Szczê¶liwy król kaza³ usi±¶æ Jaquline przy swojej prawicy, po czym zawo³a³ drug± córkê. Bettina powiedzia³a mu:

-"Ojcze, kocham ciê jak najwiêkszy skarb ¶wiata, twoja m±dro¶æ jest o wiele cenniejsza od z³ota i drogocennych kamieni. Ty jeste¶ moim bogactwem!".

Pocieszony i uszczê¶liwiony wyznaniem córki ojciec, kaza³ jej usi±¶æ po swojej lewicy i zawo³a³ Szarlottê.

-"A ty, moja malutka, jak bardzo mnie kochasz?" - zapyta³ j± z czu³o¶ci±.

Dziewczyna spojrza³a mu prosto w oczy i powiedzia³a bez ¿adnego wahania:

-"Ojcze, kocham ciê tak bardzo jak sól kuchenn±!".

Król zaniemówi³:

-"Co powiedzia³a¶?”

-" Ojcze, kocham ciê jak sól kuchenn±!".

Król nie zdo³a³ powstrzymaæ swego gniewu i krzykn±³ ze z³o¶ci±:

-"Niewdziêcznico! Jak ¶miesz traktowaæ mnie w ten sposób ty, która by³a¶ jasno¶ci± moich oczu. Precz ode mnie! Pozbawiam ciê mojego ojcostwa i ka¿ê ci siê wynie¶æ!".

Biedna Szarlotta, nie mog±c powstrzymaæ siê od p³aczu, musia³a opu¶ciæ dwór i królestwo swego ojca. Zaczê³a wiêc pracowaæ w kuchni o¶ciennego króla a ¿e by³a piêkna, dobra i umia³a wspaniale gotowaæ, ju¿ w nied³ugim czasie zosta³a g³ówn± kuchmistrzyni± króla. Pewnego dnia przyby³ z wizyt± do pa³acu król Henryk. Wszyscy mówili o nim, ¿e jest bardzo smutny i samotny. Mia³ trzy córki, ale pierwsza z nich uciek³a z pewnym ch³opakiem. Druga wyjecha³a do Australii, aby hodowaæ kangury, a najm³odsza z nich zosta³a wygnana przez samego króla. Szarlotta natychmiast rozpozna³a swojego ojca. Posz³a zaraz do kuchni i zaczê³a przygotowywaæ najwspanialsze potrawy. Jednak zamiast dodawaæ do nich soli dosypywa³a cukier. Podczas ca³ego obiadu wszyscy krêcili nosami i robili dziwne miny: ka¿dy próbowa³ jakie¶ danie i w chwilê po tym w nieprzyzwoity sposób wypluwa³ je w serwetkê. Rozw¶cieczony król nakaza³ przywo³aæ do siebie kucharkê.Wezwana Szarlotta powiedzia³a wtedy spokojnie:

-"Kiedy¶ mój ojciec wygna³ mnie z domu za to, ¿e powiedzia³am mu, i¿ kocham go jak sól kuchenn±, która nadaje smaku wszystkim potrawom. W³a¶nie dlatego nie chc±c mu robiæ kolejnej przykro¶ci doda³am do wszystkich potraw cukier".

Król Henryk podniós³ siê ze ³zami w oczach:

-"To  m±dro¶æ przemawia przez twoje s³owa, moja córko. Przebacz mi i przyjmij moj± koronê".

Zarz±dzono wielkie przyjêcie, a wszyscy zaproszeni p³akali z rado¶ci. Ówczesne królewskie kroniki za¶wiadczaj±, ¿e wszystkie ich ³zy by³y s³one.
Pozdrawiam Monika  :smile:

Styczeń 31, 2004, 12:55:59
Odpowiedź #23

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #23 dnia: Styczeń 31, 2004, 12:55:59 »
jeden z moich ulubionych wierszy ....



MOST

 

Nie wierzy³em

Stoj±c nad brzegiem rzeki,

Która by³a szeroka i rwista,

¯e przejdê ten most,

Spleciony z cienkiej, kruchej trzciny

Powi±zanej ³ykiem.

Szed³em lekko jak motyl

I ciê¿ko jak s³oñ,

Szed³em pewnie jak tancerz

I chwiejnie jak ¶lepiec.

Nie wierzy³em, ¿e przejdê ten most,

I gdy stojê na drugim brzegu,

Nie wierzê, ¿e go przeszed³em



Leopold Staff
Pozdrawiam Monika  :smile:

Styczeń 31, 2004, 14:14:29
Odpowiedź #24

Misioza

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Administrator
  • Wiadomości: 3829
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #24 dnia: Styczeń 31, 2004, 14:14:29 »
Wiesz Moniko...Ten wiersz...To jakby Staff napisa³ dzis...:-)
"Przeżywaj świat w skupieniu,uważnie czyniąc dobro..."

Pompa Paradigm 722,wkłucia Sure T, Care Sens N,

Luty 11, 2004, 10:43:22
Odpowiedź #25

Bia³a

  • *****
  • Information Offline
  • Bardzo Słodki
  • Wiadomości: 627
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #25 dnia: Luty 11, 2004, 10:43:22 »
By³ cz³owiekiem biednym i prostym.

Wieczorem po dniu ciê¿kiej pracy, wraca³ do domu zmêczony i w z³ym humorze.

Patrzy³ z zazdro¶ci± na ludzi, jad±cych samochodami

i na siedz±cych przy stolikach w kawiarniach.

- Ci to maj± dobrze - zrzêdzi³, stoj±c w tramwaju w okropnym t³oku.

- Nie wiedz±, co to znaczy zamartwiaæ siê...

Maj± tylko ró¿e i kwiaty. Gdyby musieli nie¶æ mój krzy¿!



Bóg z wielk± cierpliwo¶ci± wys³uchiwa³ narzekañ mê¿czyzny.

Pewnego dnia czeka³ na niego u drzwi domu.



- Ach to Ty, Bo¿e - powiedzia³ cz³owiek, gdy Go zobaczy³.

- Nie staraj siê mnie udobruchaæ.

Wiesz dobrze, jak ciê¿ki krzy¿ z³o¿y³e¶ na moje ramiona.



Cz³owiek by³ jeszcze bardziej zagniewany ni¿ zazwyczaj.



Bóg u¶miechn±³ siê do niego dobrotliwie.



- Chod¥ ze Mn±. Umo¿liwiê ci dokonanie innego wyboru - powiedzia³.



Cz³owiek znalaz³ siê nagle w ogromnej lazurowej grocie.

Pe³no by³o w niej krzy¿y: ma³ych, du¿ych, wysadzanych drogimi kamieniami,

g³adkich, pokrzywionych.



- To s± ludzkie krzy¿e - powiedzia³ Bóg. - Wybierz sobie jaki chcesz.



Cz³owiek rzuci³ swój w³asny krzy¿ w k±t i zacieraj±c rêce zacz±³ wybieraæ.



Spróbowa³ wzi±æ krzy¿ leciutki, by³ on jednak d³ugi i niewygodny.

Za³o¿y³ sobie na szyjê krzy¿ biskupi,

ale by³ on niewiarygodnie ciê¿ki z powodu odpowiedzialno¶ci i po¶wiêcenia.

Inny, g³adki i pozornie ³adny, gdy tylko znalaz³ siê na ramionach mê¿czyzny,

zacz±³ go k³uæ, jakby pe³en by³ gwo¥dzi.

Z³apa³ jaki¶ b³yszcz±cy srebrny krzy¿, ale poczu³,

¿e ogarnia go straszne osamotnienie i opuszczenie.

Od³o¿y³ go wiêc natychmiast. Próbowa³ wiele razy,

ale ka¿dy krzy¿ stwarza³ jak±¶ niedogodno¶æ.



Wreszcie w ciemnym k±cie znalaz³ ma³y krzy¿, trochê ju¿ zniszczony u¿ywaniem.

Nie by³ ani zbyt ciê¿ki ani zbyt niewygodny.

Wydawa³ siê zrobiony specjalnie dla niego.

Cz³owiek wzi±³ go na ramiona z tryumfaln± min±.



- Wezmê ten! - zawo³a³ i wyszed³ z groty.



Bóg spojrza³ na niego z czu³o¶ci±.

W tym momencie cz³owiek zda³ sobie sprawê,

¿e wzi±³ w³a¶nie swój stary krzy¿ ten, który wyrzuci³, wchodz±c do groty.
"By³o mnie s³uchaæ" - raz zdrowie rzek³o.
Chcia³am odpowiedzieæ...
lecz zdrowie uciek³o

Luty 11, 2004, 14:13:11
Odpowiedź #26

Misioza

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Administrator
  • Wiadomości: 3829
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #26 dnia: Luty 11, 2004, 14:13:11 »
Aniu?Sk±d to jest?:) Naprawde...refleksja kazdemu siê przyda..
"Przeżywaj świat w skupieniu,uważnie czyniąc dobro..."

Pompa Paradigm 722,wkłucia Sure T, Care Sens N,

Luty 11, 2004, 21:02:52
Odpowiedź #27

Bia³a

  • *****
  • Information Offline
  • Bardzo Słodki
  • Wiadomości: 627
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #27 dnia: Luty 11, 2004, 21:02:52 »
Hyhy, to tajemnica zawodowa.....  8)

Nie no, jest taka strona w³asnie z takimi "magicznymi" opowie¶ciami, które z koleji s± brane z pewnej ksi±¿ki. Nie zdradzê jednak nikomu adresu strony i tytulu ksi±zki, bo wtedy wklejanie tych opowiesci tutaj nie mialoby sensu ;)
"By³o mnie s³uchaæ" - raz zdrowie rzek³o.
Chcia³am odpowiedzieæ...
lecz zdrowie uciek³o

Luty 29, 2004, 18:58:28
Odpowiedź #28

boo

  • *****
  • Information Offline
  • Bardzo Słodki
  • Wiadomości: 822
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #28 dnia: Luty 29, 2004, 18:58:28 »
KIMKOLWIEK JESTE¦, KOCHAM CIÊ



Po cichej uliczce wielkiego miasta szed³ sobie drobny staruszek,

Pow³ócz±c nogami w jesienne popo³udnie.

Zesch³e li¶cie przypomina³y mu ka¿de przesz³e lato.

Przed sob± mia³ d³ug±, samotn± noc w oczekiwaniu na kolejny czerwiec.



A¿ nagle w stercie li¶ci w pobli¿u sierociñca, ma³a kartka papieru zwabi³a jego wzrok.

Zatrzyma³ siê wiêc i podnios³ j± trzês±cymi siê d³oñmi.

Czytaj±c dziecinne literki. starzec wybuchn±³ p³aczem,

Bo s³owa pali³y jego wnêtrze niczym piêtno.



"Kimkolwiek jest ten, kto to znalaz³, niech wie, ¿e go kocham.

Kimkolwiek jest ten, kto to znalaz³, niech wie, ¿e go potrzebujê.

Nie mam nawet z kim zamieniæ s³owa,

Wiêc ten, kto to znajdzie, niech wie, ¿e go kocham".



Oczy staruszka spoczê³y na budynku sierociñca i dostrzeg³y ma³± dziewczynkê,

Z nosem smêtnie przyklejonym do szyby.

I wiedzia³ ju¿, ¿e wreszcie znalaz³ przyjació³kê,

Wiêc pomacha³ do niej i pos³a³ jej jasny u¶miech.

Oboje wiedzieli te¿, ¿e spêdz± zimê razem, na¶miewaj±c siê z deszczu.



Naprawdê spêdzili zimê, na¶miewaj±c siê z niepogody,

Rozmawiaj±c przez p³ot i obsypuj±c siê drobnymi podarkami, które dla siebie zrobili.

Staruszek rze¥bi³ dla niej przepiêkne zabawki,

Dziewczynka za¶ rysowa³a mu obrazki, na których piêkne panie

Spacerowa³y w s³oñcu i zieleni drzew, i oboje du¿o siê ¶miali.



Lecz dnia pierwszego czerwca dziewczynka podbiegla do p³otu,

By pokazaæ starcowi swój nowy rysunek, a jego tam nie bylo.

Przeczuwa³a jako¶, ¿e on ju¿ nie wróci,

Pobieg³a wiêc do pokoju, wziê³a kredki i papier i napisa³a...



"Kimkolwiek jest ten, kto to znalaz³, niech wie, ¿e go kocham.

Kimkolwiek jest ten, kto to znalaz³, niech wie, ¿e go potrzebujê.

Nie mam nawet z kim zamieniæ s³owa,

Wiêc ten, kto to znajdzie, niech wie, ¿e go kocham".









[/b]
Nie mo¿na powstrzymaæ ptaków smutku od przelatywania nad Twoj± g³ow±, lecz mo¿na powstrzymaæ je od budowania tam swoich gniazd...

Marzec 14, 2004, 13:01:21
Odpowiedź #29

Misioza

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Administrator
  • Wiadomości: 3829
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #29 dnia: Marzec 14, 2004, 13:01:21 »
Co mnie mog³o spotkac mi³ego...Jedyne,co przychodzi mi na my¶l...To Przyjaciele,którzy mnie ca³y czas wspieraj±...to im jestem wdziêczna:):):):):):):):):):):):):)Nie bêde ich wymieniacbo nie o to chodzi:) ale dziekujê WAM moi kochani!!!!!:):):):):):):):):):)
"Przeżywaj świat w skupieniu,uważnie czyniąc dobro..."

Pompa Paradigm 722,wkłucia Sure T, Care Sens N,