Autor Wątek: Co¶ dla duszy  (Przeczytany 28151 razy)

Grudzień 28, 2003, 22:50:45
Przeczytany 28151 razy

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« dnia: Grudzień 28, 2003, 22:50:45 »
Pomysla³am ze moze warto umie¶cic tu teksty, które s± w jakis sposób warto¶ciowe, daj± do myslenia (nie koniecznie o cukrzycy) i .... Mam nadzieje ze wam sie spodba





O SLONIKU, KTORY CHCIAL BYC MYSZKA

¯y³a sobie w Afryce rodzina s³oni - mama Ngani, tata Orab i ma³y s³onik Tutu. ¯y³o im siê bardzo dobrze, mieli pod dostatkiem jedzenia i wody, a my¶liwi wcale siê nie zapuszczali w te strony i ¿adne niebezpieczeñstwo im nie grozi³o, bo wiadomo, ¿e s³oñ nie boi siê nawet lwa. Niestety wcale nie byli szczê¶liwi.

Ngani ca³e ¿ycie marzy³a o tym, by zostaæ gazel±. Chcia³a mieæ smuk³e i lekkie cia³o, byæ zgrabna i delikatna, pêdziæ po sawannie jak wiatr. Wcale nie chcia³a byæ s³oniem i w ¿aden sposób nie mog³a siê z tym faktem pogodziæ.

Orab te¿ nie chcia³ byæ s³oniem. Chcia³ byæ or³em, szybowaæ wysoko w przestworzach, cieszyæ siê szybko¶ci±, pêdem powietrza, ogromem przestrzeni. Kiedy u¶wiadamia³ sobie, ¿e te wszystkie przyjemno¶ci s± mu niedostêpne, zaszywa³ siê samotnie w zaro¶lach i przez wiele dni nie odzywa³ siê do nikogo.

Kiedy urodzi³ siê Tutu, Ngani i Orab byli uszczê¶liwieni. Zachwycali siê swoim ma³ym synkiem i pokazywali go wszystkim znajomym. Ale ka¿de z nich my¶la³o sobie w duchu "Mnie nie uda³o siê zostaæ gazel±, ale mój syn na pewno bêdzie dobrym dzieckiem i chocia¿ teraz wygl±da trochê jak s³oñ, to w przysz³o¶ci zmieni siê w gazelê", albo "Ja wprawdzie nie jestem or³em, ale mojego syna wychowam tak, ¿e bêdzie najbardziej or³owatym or³em na ¶wiecie".

Tutu na pocz±tku by³ ¶licznym ma³ym s³onikiem, ale z ka¿dym dniem rós³ i robi³ siê coraz wiêkszy. Budzi³o to przera¿enie Ngani.

- Tutu - mawia³a - nie jedz tyle, bo nigdy nie zostaniesz smuk³± i lekk± gazel±! I biegaj, biegaj jak najwiêcej.

Orab tak¿e martwi³ siê tym, ¿e Tutu robi siê coraz wiêkszy.

- Tutu, nie mo¿esz tyle je¶æ, bo nigdy nie uda ci siê polecieæ. Musisz du¿o machaæ uszami, ¿eby wyrobiæ sobie w nich silne miê¶nie, które ciê unios±. Najwy¿szy czas ¿eby¶ zacz±³ porastaæ pierzem!

Tutu bardzo siê stara³ spe³niæ ¿yczenia swoich rodziców. Chodzi³ ci±gle g³odny, du¿o biega³ i macha³ uszami. Niestety wcale nie zaczyna³ przez to przypominaæ ani or³a ani gazeli. Wygl±da³ jak s³oñ i bardzo siê tym martwi³, bo przecie¿ s³oñ nie by³ potrzebny ani jego mamie ani tacie. Tutu bardzo nie lubi³ swoich grubych nóg i wielkiego brzucha, denerwowa³a go do niczego nie potrzebna tr±ba. Z dnia na dzieñ stawa³ siê coraz smutniejszy.

Ngani i Orab byli coraz bardziej rozczarowani swoim synkiem.

- Ach, jakie mamy niepos³uszne dziecko - skar¿yli siê czêsto znajomym - same z nim k³opoty. Ci±gle z czego¶ niezadowolone, ci±gle smutne. Ju¿ nie wiemy co z nim robiæ. A chcieli¶my dla niego takiej piêknej przysz³o¶ci. Móg³ zostaæ or³em albo gazel±. Zupe³nie nie wiadomo w kogo on siê wda³.

Tutu czu³ siê coraz bardziej winny. Bardzo chcia³ zadowoliæ rodziców ale zupe³nie nie wiedzia³ jak. Zacz±³ wiêc ich unikaæ. Ca³ymi godzinami snu³ siê g³odny po puszczy i my¶la³, ¿e jest zupe³nie do niczego - taki du¿y, ciê¿ki i niezgrabny, nikomu nie potrzebny.

Pewnego dnia, kiedy sta³ nieruchomo i smêtnie wpatrywa³ siê w ziemiê, zobaczy³ ma³± myszkê. Bardzo mu siê spodoba³a. By³a taka zwinna i delikatna, biaga³a szybciutko i cichutko, prawie nie by³o jej widaæ. Tutu chcia³ siê z ni± zaprzyja¥niæ, ale kiedy tylko siê poruszy³, przestraszona myszka uciek³a. Tutu popad³ w rozpacz i znienawidzi³ siê do reszty. Od tej pory zacz±³ marzyæ o tym, by zostaæ myszk±. Wtedy mama i tata nie mieli by mu chyba nic do zarzucenia, a nawet gdyby mieli, to ³atwo by siê by³o ukryæ przed ich pe³nym wyrzutu wzrokiem.

Tutu d³ugo my¶la³ co zrobiæ. Wreszcie przypomnia³ sobie, ¿e daleko w puszczy mieszka bardzo stary i bardzo m±dry czarownik. Postanowi³ wybraæ siê do niego i poprosiæ by czarownik zmieni³ go w myszkê.

Po wielu dniach podró¿y bardzo zmêczony i bardzo smutny Tutu stan±³ przed chat± czarownika i ¿a³o¶nie zatr±bi³. Czarownik wybieg³ zatykaj±c r±kami uszy i ju¿ chcia³ nakrzyczeæ na tego, kto tak strasznie ha³asuje, ale by³ to bardzo m±dry cz³owiek i najpierw siê rozejrza³. Natychmiast zauwa¿y³, ¿e wcale nie trzeba krzyczeæ tylko spokojnie pos³uchaæ. Poprosi³ wiêc Tutu, ¿eby mu opowiedzia³ po co przyszed³.

- Moja mama chcia³a, ¿ebym zosta³ gazel±, a tato, ¿ebym by³ or³em. Bardzo siê stara³em, ale nie uda³o mi siê byæ ani gazel± ani or³em. Mama i tata my¶l±, ¿e zrobi³em to im na z³o¶æ i bardzo mnie nie lubi±. A ja chcia³bym zostaæ myszk± i zej¶æ im z oczu. Czy móg³by¶ mnie zamieniæ w myszkê?

- Ale¿ ty jeste¶ s³oniem! - wykrzykn±³ czarownik - S³onie nie s± myszami.

- Czyli ¿e nie ma dla mnie ¿adnej nadziei?

- Muszê siê nad tym g³êboko zastanowiæ. Proszê zjedz ze mn± kolacjê i opowiedz mi dlaczego nie chcesz byæ s³oniem.

Tutu opowiedzia³ wiêc czarownikowi, ¿e mamie i tacie s³onie wcale siê nie podoba³y i jemu te¿ siê nie podobaj±. S³onie s± takie wielkie i niezgrabne, strasznie du¿o jedz± i pij±, tratuj± wszystko na swojej drodze i mniejsze zwierzêta przed nimi uciekaj±. Jak s³oñ zaryczy, to wszystkich bol± uszy. D³ugo tak mówi³ i nie powiedzia³ o s³oniach nic dobrego. Po wys³uchaniu go czarownik zrozumia³, ¿e to naprawdê powa¿na sprawa.

- Drogi Tutu, po³ó¿ siê teraz spaæ, a ja rano dam ci odpowied¥ co masz robiæ.

Chocia¿ Tutu by³ bardzo zmêczony, d³ugo nie móg³ zasn±æ. Trochê siê ba³, ¿e czarownik nic nie wymy¶li, a trochê siê cieszy³, ¿e mo¿e ju¿ jutro zostanie myszk±.

Rano czarownik bardzo dok³adnie obejrza³ Tutu. Kaza³ mu podnosiæ po kolei ka¿d± nogê, machaæ tr±b±, uszami i ogonem. Widaæ by³o, ¿e g³êboko nad czym¶ my¶li.

- Tutu, czy wiesz ile wdziêku jest w twoim machaniu uszami? ¯aden orze³ nie potrafi tak piêknie machaæ skrzyd³ami, jak ty uszami.

- Naprawdê? - zdziwi³ siê bardzo Tutu, bo nigdy o tym nie s³ysza³ i nawet kwestia zostania myszk± zesz³a na drugi plan.

- Naprawdê - potwierdzi³ czarownik i na dowód przyniós³ z chaty wielkie lustro, ¿eby Tutu móg³ zobaczyæ jak ³adnie macha uszami.

- Proszê zwiñ te¿ kilka razy tr±bê i pomachaj ni± trochê. S³oñ jest zwierzêciem zupe³nie wyj±tkowym przez swoj± tr±bê. ¯adna gazela nie ma takiego po¿ytecznego i ³adnego organu.

Tutu, robi±c straszliwego zeza, przygl±da³ siê swojej tr±bie i nawet macha³ ni± troszkê weselej.

- A teraz Tutu spróbuj wyrwaæ to drzewo.

Tutu wyrwa³ drzewo bez specjalnego wysi³ku.

- Widzisz Tutu, ¿adna mysz nie ma tyle si³y. Matka Natura tak ju¿ sprawi³a, ¿e ka¿de zwierzê jest inne, a wszystkie potrzebne i wszystkie ³adne, je¶li siê tylko odpowiednio na nie popatrzy. Jest równie¿ tak, ¿e nie ka¿dy siê zaraz wszystkim podoba. Najwa¿niejsze to dobrze siê czuæ w swojej skórze i wierzyæ w siebie.

Ale Tutu, chocia¿ za spraw± m±drego czarownika przez chwile dobrze o sobie pomy¶la³, ba³ siê ¿e to szybko minie. Ba³ siê te¿ spotkania z rodzicami.

- Tutu, jeste¶ ju¿ du¿ym s³oniem, nie mo¿esz wiecznie mieszkaæ z rodzicami. Chyba nadszed³ czas, by¶ przy³±czy³ siê do stada i rodziców odwiedza³ tylko czasami. Mam te¿ dla ciebie prezent. Dam ci tak± krótk± piosenkê, ale obiecaj mi, ¿e codziennie j± sobie za¶piewasz, ¿eby nie wiem jak by³o ci smutno.

- Obiecujê.

- Oto twoja piosenka:

Jak to dobrze s³oniem byæ

Du¿o je¶æ i du¿o piæ

Tr±bê mieæ i uszy du¿e

Wielkie cielsko w grubej skórze

Hej ha, hej ha, kocham s³onia

Hej ha, hej ha, kocham s³onia

Tutu razem z czarownikiem za¶piewa³ trochê niepewnie swoj± piosenkê, potem po¿egna³ siê i ruszy³ w powrotn± drogê. Ca³y czas duma³ nad tym co us³ysza³. Trochê mu by³o weselej i nawet od czasu do czasu macha³ uszami, ale nie by³ jeszcze do koñca przekonany. Nagle us³ysza³ cichy pisk. Spojrza³ pod nogi i zobaczy³ myszkê, której ogon przygniót³ du¿y kamieñ. Widaæ by³o, ¿e ju¿ od wielu godzin biedna myszka nie mog³a siê wydostaæ i bardzo os³ab³a. Tutu natychmiast podniós³ kamieñ, nabra³ te¿ w tr±bê wody z pobliskiego stawu i zrobi³ ko³o myszki ka³u¿ê. Kiedy myszka siê napi³a i odzyska³a trochê si³, chocia¿ bardzo siê ba³a, podesz³a do Tutu, ¿eby mu podziêkowaæ.

- Cze¶æ, jestem Pik, bardzo ci dziêkujê, ¿e uratowa³e¶ mi ¿ycie. By³o tu kilka moich kole¿anek, ale choæ wszystkie razem pcha³y ten nieszczêsny kamieñ, to nie ruszy³y go ani o centymetr. A ty jeste¶ taki du¿y i silny, gdyby nie ty umar³abym z g³odu albo zjad³by mnie jaki¶ drapie¿nik. Ale powiedz co robisz w tej okolicy, zwykle nie ma tu s³oni.

Tutu opowiedzia³ wiêc myszce po co poszed³ do czarownika, a ona bardzo siê ¶mia³a, bo mia³a w swojej rodzinie jedn± kuzynkê, która koniecznie chcia³a zostaæ s³oniem. Tutu by³ bardzo szczê¶liwy, bo okaza³o siê w praktyce, ¿e bycie s³oniem jest dobre i potrzebne. Razem z Pik za¶piewali kilka razy piosenkê o s³oniu, a potem postanowili u³o¿yæ podobn± piosenkê dla myszek, bo przecie¿ równie dobrze jest byæ myszk±.
Pozdrawiam Monika  :smile:

Grudzień 28, 2003, 22:52:12
Odpowiedź #1

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 28, 2003, 22:52:12 »
Uwierz w anio³y,

Nawet, je¶li ich skrzyd³a s± czarne,

Uwierz w diab³a,

Choæby na jego rogach spoczywa³a,

P³on±ca aureola.



Uwierz w ¶lepa mi³o¶æ,

Równie ¶lep± nienawi¶æ,

Uwierz w s³owa, z których szydzi wiatr,

Uwierz w strach.



Uwierz oczom i spragnionym d³oniom,

Obrazom pe³nych barw i zaklêtego

Milczenia,

Uwierz w dotyk i g³os,

W muzykê i cisze,

Uwierz w tysi±ce codziennych spraw,

Którego¶ dnia uwierz,

W SIEBIE.
Pozdrawiam Monika  :smile:

Grudzień 28, 2003, 22:56:34
Odpowiedź #2

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 28, 2003, 22:56:34 »
¯YCIE



Zycie jest Blogoslawienstwem - przyjmij je

Zycie jest szansa - korzystaj z niej

Zycie jest pieknem - podziwiaj je

Zycie jest laurem - osiagnij go

Zycie jest szczesciem - skosztuj go

Zycie jest snem - uczyn z niego rzeczywistosc

Zycie jest wyzwaniem - sprostaj mu

Zycie jest walka - podejmij ja

Zycie jest przygoda - osmiel sie na nia

Zycie jest zadaniem - wypelnij je

Zycie jest gra - zabaw sie nia

Zycie jest drogocenne - strzez go

Zycie jest miloscia - ciesz sie nia

Zycie jest smutkiem - pokonaj go

Zycie jest hymnem - spiewaj go

Zycie jest tajemnica - przeniknij ja

Zycie jest obietnica - wypelnij ja

Zycie jest bogactwem - zachowaj je

Zycie jest zyciem - obron je
Pozdrawiam Monika  :smile:

Grudzień 28, 2003, 23:03:32
Odpowiedź #3

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
O ciep³ym i puchatym
« Odpowiedź #3 dnia: Grudzień 28, 2003, 23:03:32 »
Bajka o ciep³ym i puchatym



W pewnym mie¶cie wszyscy byli zdrowi i szczê¶liwi. Ka¿dy z jego mieszkañców, kiedy siê urodzi³, dostawa³ woreczek z Ciep³ym i Puchatym, które mia³o to do siebie, ¿e im wiêcej rozdawa³o siê go innym, tym wiêcej przybywa³o. Dlatego wszyscy swobodnie obdarowywali siê nawzajem Ciep³ym i Puchatym wiedz±c, ¿e nigdy go nie zabraknie. Matki dawa³y Ciep³e i Puchate dzieciom, kiedy wraca³y do domu. Mê¿owie i ¿ony wrêczali je sobie na powitanie, po powrocie z pracy, przed snem. Nauczyciele rozdawali w szkole, s±siedzi na ulicy i w sklepie, znajomi przy ka¿dym spotkaniu. Nawet gro¥ny szef w pracy nierzadko siêga³ do swojego woreczka z Ciep³ym i Puchatym. Jak ju¿ mówi³em, nikt tam nie chorowa³ i nie umiera³, a szczê¶cie i rado¶æ mieszka³y we wszystkich rodzinach.



Pewnego dnia do miasta sprowadzi³a siê z³a czarownica, która ¿y³a ze sprzedawania ludziom leków i zaklêæ przeciw ró¿nym chorobom i nieszczê¶ciom. Szybko zrozumia³a, ¿e nic tu nie zarobi, wiêc postanowi³a dzia³aæ. Posz³a do jednej m³odej kobiety i w najg³êbszej tajemnicy powiedzia³a jej, ¿eby nie szafowa³a zbytnio swoim Ciep³ym i Puchatym, bo siê skoñczy, i ¿eby uprzedzi³a o tym swoich bliskich.Kobieta schowa³a swój woreczek g³êboko na dno szafy i do tego samego namówi³a mê¿a i dzieci. Stopniowo wiadomo¶æ rozesz³a siê po ca³ym mie¶cie., ludzie poukrywali Ciep³e i Puchate, gdzie kto móg³. Wkrótce zaczê³y siê tam szerzyæ ró¿ne choroby i nieszczê¶cia, coraz wiêcej ludzi zaczê³o umieraæ. Czarownica z pocz±tku cieszy³a siê bardzo, drzwi jej domu na dalekim przedmie¶ciu nie zamyka³y siê. Lecz wkrótce wysz³o na jaw, ¿e jej specyfiki nie pomagaj± i ludzie przychodzili coraz rzadziej.Zaczê³a wiêc sprzedawaæ Zimne i Kolczaste, co trochê pomaga³o, bo przecie¿ by³ to wprawdzie nie najlepszy - ale zawsze jaki¶ kontakt. Ludzie ju¿ nie umierali tak szybko, jednak ich ¿ycie toczy³o siê w¶ród chorób i nieszczê¶æ.



I by³oby tak mo¿e do dzi¶, gdyby do miasta nie powróci³a pewna kobieta, która nie zna³a argumentów czarownicy. Zgodnie ze swoimi zwyczajami zaczê³a ca³ymi gar¶ciami obdarzaæ Ciep³ym i Puchatym dzieci i s±siadów. Z pocz±tku ludzie dziwili siê i nawet nie bardzo chcieli braæ bali siê, ¿e bêd± musieli oddawaæ. Ale kto by tam upilnowa³ dzieci ! Bra³y, cieszy³y siê i kiedy¶ jedno z drugim powyci±ga³y ze schowków swoje woreczki i znów jak dawniej zaczê³y rozdawaæ. Jeszcze nie wiemy, czym skoñczy siê ta bajka. Jak bêdzie dalej zale¿y bowiem od ciebie.
Pozdrawiam Monika  :smile:

Grudzień 28, 2003, 23:09:19
Odpowiedź #4

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #4 dnia: Grudzień 28, 2003, 23:09:19 »
Bajka o gwo¥dziach



By³ sobie pewnego razu ch³opiec o z³ym charakterze. Jego ojciec da³ mu woreczek gwo¥dzi i kaza³ wbijaæ po jednym w p³ot okalaj±cy ogród za ka¿dym razem, kiedy straci cierpliwo¶æ i pok³óci siê z kim¶. Pierwszego dnia ch³opiec wbi³ w p³ot 37 gwo¥dzi. W nastêpnych tygodniach nauczy³ siê panowaæ nad sob± i liczba wbijanych gwo¥dzi mala³a z dnia na dzieñ: odkry³, ¿e ³atwiej jest panowaæ nad sob± ni¿ wbijaæ gwo¥dzie.

Wreszcie nadszed³ dzieñ, w którym ch³opiec nie wbi³ w p³ot ¿adnego gwo¥dzia. Poszed³ wiec do ojca i powiedzia³ mu, ze tego dnia nie wbi³ ¿adnego gwo¥dzia. Wtedy ojciec kaza³ mu wyci±gaæ z p³otu jeden gwó¥d¥ ka¿dego dnia, kiedy nie straci cierpliwo¶ci i nie pok³óci siê z nikim. Mija³y dni i w koñcu ch³opiec móg³ powiedzieæ ojcu, ze wyci±gn±³ z p³otu wszystkie gwo¥dzie. Ojciec zaprowadzi³ ch³opca do p³otu i powiedzia³: "Synu, zachowa³e¶ siê dobrze, ale spójrz, ile w p³ocie jest dziur. P³ot nigdy ju¿ nie bêdzie taki, jak dawniej. Kiedy siê z kim¶ k³ócisz i mówisz mu co¶ brzydkiego zostawiasz w nim ranê tak±, jak te. Mo¿esz wbiæ cz³owiekowi nó¿ a potem go wyci±gn±æ, ale rana pozostanie. Niewa¿ne, ile razy bêdziesz przeprasza³, rana pozostanie." Rana s³owna boli tak samo, jak fizyczna. Przyjaciele s± rzadkimi klejnotami,sprawiaj±, ¿e siê u¶miechasz i dodaj± ci otuchy. S± gotowi ciê wys³uchaæ, kiedy tego potrzebujesz, wspieraj± ciê i otwieraj± przed tob± swoje serca.
Pozdrawiam Monika  :smile:

Grudzień 29, 2003, 10:37:54
Odpowiedź #5

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #5 dnia: Grudzień 29, 2003, 10:37:54 »
.....

Pewien cz³owiek znalaz³ jajko or³a. Zabra³ je i w³o¿y³ do gniazda kurzego w zagrodzie. Orze³ek wyl±g³ siê ze stadem kurcz±t i wyrós³ wraz z nimi. Orze³ przez ca³e ¿ycie zachowywa³ siê jak kury z podwórka, my¶l±c ¿e jest podwórkowym kogutem. Drapa³ w ziemi szukaj±c glist i robaków. Pia³ i gdaka³. Potrafi³ nawet trzepotaæ skrzyd³ami fruwaæ kilka metrów w powietrzu. No bo przecie¿, czy nie tak w³a¶nie fruwaj± koguty ? Minê³y lata i orze³ zestarza³ siê. Pewnego dnia zauwa¿y³ wysoko nad sob±, na czystym niebie wspania³ego ptaka.P³yn±³ elegancko i majestatycznie w¶ród pr±dów powietrza, ledwo poruszaj±c potê¿nymi, z³ocistymi skrzyd³ami. Stary orze³ patrzy³ w górê oszo³omiony.

- Co to jest ? - zapyta³ kurê stoj±c± obok.

- To jest orze³, król ptaków - odrzek³a kura.

Ale nie my¶l o tym Ty i ja jeste¶my inni ni¿ on. Tak wiêc orze³ wiêcej o tym nie my¶la³. I umar³ wierz±c,¿e jest kogutem w zagrodzie.

   

                                                               Anthony de Mello
Pozdrawiam Monika  :smile:

Grudzień 29, 2003, 10:56:52
Odpowiedź #6

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #6 dnia: Grudzień 29, 2003, 10:56:52 »
PLASTIKOWY WOREK



Przy pewnym zbiegu okoliczno¶ci nawet zwyk³y, prze¥roczysty, plastikowy worek mo¿e lataæ.



Urodzi³ siê w fabryce, w¶ród milionów ma³ych foliowych worków i jego przeznaczeniem by³o byæ sprzedanym za grosze handlarzowi, na straganie z warzywami, po to, aby byæ wype³nionym ogórkami lub pomidorami na starganie, przez parê godzin poczuæ ciep³o s³oñca i energie wiatru od tych polowych stworzeñ, a pó¥niej byæ wyrzuconym do wiadra na ¶mieæ i zgniæ na ¶mietniku.

Jak to siê sta³o nie wie nikt. Czy by³ wypuszczony przez kogo¶ i pochwycony przez wiatr, czy le¿a³ gdzie¶ wysoko...? Ale sens by³ w tym, ¿e zobaczy³am go lec±cym po niebie... Wed³ug zasady swego przeznaczenia lataæ nie móg³. A on lecia³ w strumieniu powietrznym, szybowa³ nad ziemi±, niby prawdziwy chiñski latawiec. Szybowa³ nad trakcj± elektryczn± linii tramwajowej, gdzie¶ nad pêdz±cymi lud¥mi i nade mn±. By³o co¶ dziwnego w tym jak lecia³, wype³niony powietrzem, jak balonik, szeroko rozprostowawszy swoje uchwyty jak skrzyde³ka i skierowawszy je ku s³oñcu. Wydawa³o mi siê, ¿e za chwile lekki podmuch wiatru zgniecie go i jak zapl±tany spadochron spadnie kamieniem w dó³, na chodnik, ludziom pod nogi. Ale on lecia³ i lecia³, ko³ysz±c siê w pr±dach powietrznych jak w delikatnych morskich falach. Przez chwilê znalaz³ siê miêdzy mn± i s³oñcem, straci³am go wtedy z oczu. A on zrówna³ siê ze s³onecznym dyskiem i zacz±³ ¶wieciæ siê...

Przyjecha³ tramwaj i trzeba by³o jechaæ. Stanê³am na pierwszym stopniu, obejrza³am siê i zobaczy³am zwyk³y, bia³y worek, lec±cy jeszcze wy¿ej, nad t³okiem targowiska, gdzie¶ w dal i wtedy pomy¶la³am:

Istnieje punkt w przestrzeni i czasie dla ka¿dego stworzenia, w którym ono mo¿e znale¥æ siê na nowej, nie poznanej dot±d drodze i dokonaæ niemo¿liwego. Istnieje punkt w przestrzeni i czasie, kiedy poszybowawszy w przestworza zwyk³y plastikowy worek robi to, co jest niemo¿liwe dla milionów takich jak on. Istnieje punkt w przestrzeni i czasie, kiedy TY CZ£OWIEKU mo¿esz zrobiæ to o czym inni nawet nie marz±.

Ka¿demu z nas dana jest taka szansa.

Znajd¥ swój punkt... Zrób niemo¿liwe mo¿liwym...
Pozdrawiam Monika  :smile:

Grudzień 29, 2003, 11:48:50
Odpowiedź #7

Misioza

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Administrator
  • Wiadomości: 3827
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #7 dnia: Grudzień 29, 2003, 11:48:50 »
Ech...zaczyta³am siê...Piêkne!!!!Poczytam córci:)
"Przeżywaj świat w skupieniu,uważnie czyniąc dobro..."

Pompa Paradigm 722,wkłucia Sure T, Care Sens N,

Grudzień 29, 2003, 19:17:20
Odpowiedź #8

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #8 dnia: Grudzień 29, 2003, 19:17:20 »
Najpiêkniejszy ze wszystkich darów



Ka¿dego poranka bogaty i wszechpotê¿ny król Bengodi odbiera³ ho³dy swoich poddanych. W swoim ¿yciu zdoby³ ju¿ wszystko to, co mo¿na by³o zdobyæ i zacz±³ siê trochê nudziæ.

Po¶ród ró¿nych poddanych zjawiaj±cych siê codziennie na dworze, ka¿dego dnia pojawia³ siê równie¿ punktualnie pewien cichy ¿ebrak. Przynosi³ on królowi jab³ko, a potem oddala³ siê równie cicho jak wchodzi³.

Król, który przyzwyczajony by³ do otrzymywania wspania³ych darów, przyjmowa³ dar z odrobin± ironii i pob³a¿ania, a gdy tylko ¿ebrak siê odwraca³, drwi³ sobie z niego, a wraz z nim ca³y dwór. Jednak ¿ebrak tym siê nie zra¿a³.Powraca³ ka¿dego dnia, by przekazaæ królewskim d³oniom kolejny dar. Król przyjmowa³ go rutynowo i odk³ada³ jab³ko natychmiast do przygotowanego na tê okazjê koszyka znajduj±cego siê blisko tronu. By³y w nim wszystkie jab³ka cierpliwie i pokornie przekazywane przez ¿ebraka. Kosz by³ ju¿ prawie ca³kiem pe³en.

Pewnego dnia ulubiona królewska ma³pa wziê³a jedno jab³ko i ugryz³a je,

po czym pluj±c nim, rzuci³a pod nogi króla. Monarcha oniemia³ z wra¿enia, gdy dostrzeg³ wewn±trz jab³ka migoc±c± per³ê. Rozkaza³ natychmiast, aby otworzono wszystkie owoce z koszyka. W ka¿dym z nich, znajdowa³a siê taka sama per³a. Zdumiony król kaza³ zaraz przywo³aæ do siebie ¿ebraka i zacz±³ go przepytywaæ.

"Przynosi³em ci te dary, panie - odpowiedzia³ cz³owiek - aby¶ móg³ zrozumieæ, ¿e ¿ycie obdarza ciê ka¿dego dnia niezwyk³ym prezentem,

którego ty nawet nie dostrzegasz i wyrzucasz do kosza.

Wszystko dlatego, ¿e jeste¶ otoczony nadmiern± ilo¶ci± bogactw.

Najpiêkniejszym ze wszystkich darów jest ka¿dy rozpoczynaj±cy siê dzieñ"
Pozdrawiam Monika  :smile:

Grudzień 29, 2003, 19:25:06
Odpowiedź #9

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #9 dnia: Grudzień 29, 2003, 19:25:06 »
O zasmuconym smutku



Po piaszczystej drodze sz³a niziutka staruszka. Chocia¿ by³a ju¿ bardzo stara, to jednak sz³a tanecznym krokiem, a u¶miech na jej twarzy by³ tak promienny, jak u¶miech m³odej, szczê¶liwej dziewczyny. Nagle dostrzeg³a przed sob± jak±¶ postaæ. Na drodze kto¶ siedzia³, ale by³ tak skulony, ¿e prawie zlewa³ siê z piaskiem. Staruszka zatrzyma³a siê, nachyli³a nad niemal bezcielesn± istot± i zapyta³a: "Kim jeste¶?" Ciê¿kie powieki z trudem ods³oni³y zmêczone oczy, a blade wargi wyszepta³y: "Ja? ... Nazywaj± mnie smutkiem" "Ach! Smutek!", zawo³a³a staruszka z tak± rado¶ci±, jakby spotka³a dobrego znajomego."Znasz mnie?", zapyta³ smutek niedowierzaj±co. "Oczywi¶cie, przecie¿ nie jeden raz towarzyszy³e¶ mi w mojej wêdrówce. "Tak s±dzisz ..., zdziwi³ siê smutek, "to dlaczego nie uciekasz przede mn±. Nie boisz siê?" "A dlaczego mia³abym przed Tob± uciekaæ, mój mi³y? Przecie¿ dobrze wiesz, ¿e potrafisz dogoniæ ka¿dego, kto przed Tob± ucieka. Ale powiedz mi, proszê, dlaczego jeste¶ taki markotny?" "Ja ... jestem smutny." odpowiedzia³ smutek ³ami±cym siê g³osem. Staruszka usiad³a obok niego. "Smutny jeste¶ ...", powiedzia³a i ze zrozumieniem pokiwa³a g³ow±. "A co Ciê tak bardzo zasmuci³o?" Smutek westchn±³ g³êboko.

Czy rzeczywi¶cie spotka³ kogo¶, kto bêdzie chcia³ go wys³uchaæ?

Ile¿ razy ju¿ o tym marzy³. "Ach, ... wiesz ...", zacz±³ powoli i z namys³em,

"najgorsze jest to, ¿e nikt mnie nie lubi. Jestem stworzony po to, by spotykaæ siê z lud¥mi i towarzyszyæ im przez pewien czas.

Ale gdy tylko do nich przyjdê, oni wzdrygaj± siê z obrzydzeniem.

Boj± siê mnie jak morowej zarazy." I znowu westchn±³. "Wiesz ..., ludzie wynale¥li tyle sposobów, ¿eby mnie odpêdziæ. Mówi±: tralalala, ¿ycie jest weso³e, trzeba siê ¶miaæ. A ich fa³szywy ¶miech jest przyczyn± wrzodów ¿o³±dka i duszno¶ci. Mówi±: co nie zabije, to wzmocni. I dostaj± zawa³u.

Mówi±: trzeba tylko umieæ siê rozerwaæ. I rozrywaj± to, co nigdy nie powinno byæ rozerwane. Mówi±: tylko s³abi p³acz±. I zalewaj± siê potokami ³ez. Albo odurzaj± siê alkoholem i narkotykami, byle by tylko nie czuæ mojej obecno¶ci." "Masz racjê,", potwierdzi³a staruszka, "ja te¿ czêsto widujê takich ludzi." Smutek jeszcze bardziej siê skurczy³. "Przecie¿ ja tylko chcê pomóc ka¿demu cz³owiekowi. Wtedy gdy jestem przy nim, mo¿e spotkaæ siê sam ze sob±. Ja jedynie pomagam zbudowaæ gniazdko, w którym mo¿e leczyæ swoje rany.

Smutny cz³owiek jest tak bardzo wra¿liwy. Niejedno jego cierpienie podobne jest do ¥le zagojonej rany, która co pewien czas siê otwiera. A jak to boli! Przecie¿ wiesz, ¿e dopiero wtedy, gdy cz³owiek pogodzi siê ze smutkiem i wyp³acze wszystkie wstrzymywane ³zy, mo¿e naprawdê wyleczyæ swoje rany. Ale ludzie nie chc±, ¿ebym im pomaga³.

Wol± zas³aniaæ swoje blizny fa³szywym u¶miechem. Albo zak³adaæ gruby pancerz zgorzknienia." Smutek zamilk³. Po jego smutnej twarzy pop³ynê³y ³zy: najpierw pojedyncze, potem zaczê³o ich przybywaæ, a¿ wreszcie zaniós³ siê nieutulonym p³aczem. Staruszka serdecznie go objê³a i przytuli³a do siebie. "P³acz, p³acz smutku.", wyszepta³a czule.

"Musisz teraz odpocz±æ, ¿eby potem znowu nabraæ si³. Ale nie powiniene¶ ju¿ dalej wêdrowaæ sam. Bêdê Ci zawsze towarzyszyæ, a w moim towarzystwie zniechêcenie ju¿ nigdy Ciê nie pokona."Smutek nagle przesta³ p³akaæ. Wyprostowa³ siê i ze zdumieniem spojrza³ na swoj± now± towarzyszkê:"Ale ... ale kim Ty w³a¶ciwie jeste¶?"

"Ja?", zapyta³a figlarnie staruszka u¶miechaj±c siê przy tym tak beztrosko, jak ma³e dziecko. "JA JESTEM NADZIEJA!"
Pozdrawiam Monika  :smile:

Grudzień 29, 2003, 19:28:53
Odpowiedź #10

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #10 dnia: Grudzień 29, 2003, 19:28:53 »
Szczeniaki na sprzedaz



W³a¶ciciel sklepu przytwierdzi³ nad wej¶ciem tabliczkê z napisem: "Szczeniaki na sprzedaz".

Takie og³oszenia zazwyczaj przyci±gaj± dzieci, tote¿ niebawem w sklepie pojawi³ siê ma³y ch³opiec.

- Po ile pan sprzedaje swoje szczeniaki? - zapyta³.

- Tak po 30 do 50 dolarów - odpar³ w³a¶ciciel.

Ch³opczyk siêgn±³ do kieszeni i wydoby³ z niej kilka drobnych monet.

- Mam 2 dolary i 37 centów - powiedzia³. - Czy móg³bym zobaczyæ te pieski, proszê pana?

Sprzedawca u¶miechn±³ siê i zagwizda³. Z budy wysz³a Lady. Truchtem pobieg³a przez sklep,

a za ni± potoczy³o siê piêæ malusieñkich, drobniuteñkich kuleczek.

Jedno ze szczeni±t wyra¥nie zostawa³o w tyle. Ch³opiec natychmiast wskaza³ na nie nad±¿aj±cego

za reszt±, kulej±cego psiaka i spyta³:

- Co mu siê sta³o?

W³a¶ciciel wyja¶ni³ mu, ¿e bada³ go ju¿ weterynarz i okaza³o siê, ¿e psiak ma niew³a¶ciw± budowê biodra.

Zawsze ju¿ bêdzie kula³, na zawsze pozostanie kalek±.

Ch³opiec zapali³ siê natychmiast.

- W³a¶nie tego szczeniaka chcia³bym kupiæ! - oznajmi³.

- Nie, nie. To niemo¿liwe, by¶ chcia³ kupiæ tego pieska - odpar³ sprzedawca. - Je¶li naprawdê ci na nim zale¿y, po prostu ci go dam.

Ch³opczyk wygl±da³ na powa¿nie zdenerwowanego. Spojrza³ w³a¶cicielowi prosto w oczy i wskazuj±c palcem, odezwa³ siê:

- Nie chcê, ¿eby pan mi go dawa³. Ten piesek jest wart co do grosza tyle samo co pozosta³e szczeniaki i zap³acê za niego ca³± sumê.

W³a¶ciwie, to zap³acê panu teraz tylko 2 dolary i 37 centów, lecz co miesi±c bêdê przynosi³ 50 centów, dopóki go nie sp³acê.

Sprzedawca zaoponowa³:

- Ale¿ ty nie mo¿esz chcieæ takiego psa. On nigdy nie bêdzie móg³ biegaæ, skakaæ, bawiæ siê z tob± tak, jak inne szczeniaki.

Ch³opczyk schyli³ siê i podwin±³ lew± nogawkê spodni, ods³aniaj±c kalek± nogê, wspieran± du¿± metalow± klamr±. Spojrza³ na w³a¶ciciela sklepu i odpar³ cicho:

- Có¿, ja sam dobrze nie biegam, a ten szczeniak potrzebuje kogo¶, kto to zrozumie!
Pozdrawiam Monika  :smile:

Grudzień 29, 2003, 19:41:23
Odpowiedź #11

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #11 dnia: Grudzień 29, 2003, 19:41:23 »
...



Pewna kobieta podlewa³a ro¶liny w swoim ogrodzie, kiedy zobaczyla trzech staruszków, z wypisanymi na twarzy latami do¶wiadczeñ,

którzy stali naprzeciw jej ogrodu. Ona nie zna³a ich, wiêc powiedzia³a:

- Nie wydaje mi siê, abym was zna³a, ale musicie byæ g³odni.

Wejd¥cie, proszê, do domu i zjedzcie co¶. Oni odpowiedzieli:

- Nie ma w domu mê¿a?

- Nie , odpoczywa, nie ma go w domu.

- W takim razie nie mo¿emy wej¶æ - odpowiedzieli.

Przed zmierzchem, kiedy m±¿ wróci³ do domu, kobieta opowiedzia³a mu to, co siê zdarzy³o

- A wiêc, skoro wróci³em, zatem popro¶ ich teraz, aby

weszli.

Kobieta wysz³a, aby zaprosiæ trzech mê¿czyzn do domu.

- Nie mo¿emy wej¶æ wszyscy do domu - wyja¶nili staruszkowie.

- Dlaczego? - chcia³a siê dowiedzieæ kobieta.

Jeden z mê¿czyzn wskaza³ na pierwszego ze swoich przyjació³ i

wyja¶ni³:

- On ma na imiê Dostatek.

Nastêpnie wskaza³ drugiego - On ma na imiê "Sukces", a ja mam na imiê "Mi³o¶æ". Teraz wróæ i zdecyduj razem z Twoim mê¿em, którego z nas

zaprosicie do waszego domu. Kobieta wesz³a do domu i opowiedzia³a swojemu mê¿owi wszystko, co powiedzieli jej trzej mê¿czy¥ni. Ten siê ucieszy³ : - Jak piêknie! -Zaprosimy Dostatek, aby wszed³ i wype³ni³ nasz dom!!! Jego ¿ona nie zgadza³a siê i spyta³a:

- Mój drogi, dlaczego nie mieliby¶my zaprosiæ Sukcesu?

Ich córka s³ucha³a tej rozmowy i wesz³a im w s³owo:

- Nie by³oby lepiej, gdyby¶my pozwolili wej¶æ Mi³o¶ci?

W ten sposób nasza rodzina by³aby pe³na mi³o¶ci.

- Pos³uchajmy rady naszej córki, powiedzia³ m±¿ do ¿ony.

Pójd¥ i zapro¶ Mi³o¶æ, niech bêdzie naszym go¶ciem.¯ona wysz³a i spyta³a  

- Który z Was to Mi³o¶æ?

Niech wejdzie, proszê i bêdzie naszym go¶ciem. Mi³o¶æ usiad³a na wózku i ruszy³a w kierunku domu. Tak¿e dwaj pozostali podnie¶li siê i ruszyli za ni±. Trochê zdziwiona kobieta pyta Dostatek i Sukces:

- Zaprosi³am tylko Mi³o¶æ, dlaczego idziecie tak¿e wy?

Oni odpowiedzieli razem:

- Je¿eli zaprosi³aby¶ Dostatek lub Sukces, pozostali dwaj zostaliby na zewn±trz, ale zaprosi³a¶ Mi³o¶æ, a tam gdzie idzie ona, idziemy i my.

- Tam, gdzie jest Mi³o¶æ, jest te¿ Dostatek i Sukces.
Pozdrawiam Monika  :smile:

Grudzień 29, 2003, 19:52:30
Odpowiedź #12

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #12 dnia: Grudzień 29, 2003, 19:52:30 »
SPECJALNY ANIO£



Dwa podró¿uj±ce anio³y zatrzyma³y siê na noc w domu bogatej rodziny.

Rodzina by³a niegrzeczna i odmówi³a anio³om nocowania w pokoju dla go¶ci, który znajdowa³ siê w ich rezydencji. W zamian za to anio³y dosta³y miejsce w ma³ej, zimnej piwnicy. Po przygotowaniu sobie miejsca do spania na twardej pod³odze, starszy anio³ zobaczy³ dziurê w ¶cianie i naprawi³ j±. Kiedy m³odszy anio³ zapyta³ dlaczego to zrobi³, starszy odpowiedzia³, "Rzeczy nie zawsze s± takie na jakie wygl±daj±."

Nastêpnej nocy anio³y przyby³y do biednego, ale bardzo go¶cinnego domu farmera i jego ¿ony,  by tam odpocz±æ. Po tym jak farmer podzieli³ siê, reszt± jedzenia jak± mia³, pozwoli³ spaæ anio³om w ich w³asnym ³ó¿ku, gdzie mog³y sobie odpocz±æ. Kiedy nastêpnego dnia wsta³o s³oñce, anio³y znalaz³y farmera i jego ¿onê zap³akanych. Ich jedyna krowa,

której mleko by³o ich jedynym dochodem, le¿a³a martwa na polu.

M³odszy anio³, by³ w szoku i zapyta³ starszego anio³a: "Jak mog³e¶ do tego dopu¶ciæ ?". "Pierwsza rodzina mia³a wszystko i pomog³e¶ im" - oskar¿y³.

"Druga rodzina mia³a niewiele i dzieli³a siê tym co mia³a, a ty pozwoli³e¶, ¿eby ich jedyna krowa pad³a". "Rzeczy nie zawsze s± takie na jakie wygl±daj±" - odpowiedzia³ starszy anio³.  "Kiedy spêdzili¶my noc w piwnicy tej rezydencji, zauwa¿y³em ¿e w tej dziurze w ¶cianie by³o schowane z³oto. Od czasu kiedy w³a¶ciciel siê dorobi³ i sta³ siê takim chciwcem niechêtnym do tego by dzieliæ siê swoj± fortun±,

w zwi±zku z czym zaklei³em t± dziurê w ¶cianie, by nie móg³ znale¥æ z³ota znajduj±cego siê tam." "W noc, która spêdzili¶my w domu biednego farmera, Anio³ ¦mierci przyszed³ po jego ¿onê. W zamian za ni± da³em mu ich krowê. Rzeczy nie zawsze s± takie na jakie wygl±daj±."

Niektórzy ludzie pojawiaj± siê w naszym ¿yciu i szybko odchodz±...

Niektórzy ludzie staj± siê naszymi przyjació³mi i zostaj± na chwilê...zostawiaj±c piêkne ¶lady w naszych sercach...

i nigdy nie bêdziemy dok³adnie tacy sami bo zawarli¶my nowe przyja¥nie!!!

Wczoraj jest histori±. Jutro jest tajemnic±.

Dzi¶ jest darem.
Pozdrawiam Monika  :smile:

Grudzień 30, 2003, 14:30:41
Odpowiedź #13

Monika

  • *****
  • Information Offline
  • 100% cukru w cukrze
  • Mega Nałóg
  • Wiadomości: 3015
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #13 dnia: Grudzień 30, 2003, 14:30:41 »
"SZUKAM CZ£OWIEKA"



Tyle ju¿ lat szukam cz³owieka

Który da mi swój u¶miech napiekniejszy

otworzy drzwi swego domu

znajdzie miejsce przy stole

i podzieli swój chleb sprawiedliwie

Który nie bedzie t³umaczy³, ze nie ma czasu

¿e bardzo siê spieszy, ¿e dzisiaj nie mo¿e

Który nie zechce zagadaæ mojego milczenia

i który wys³ucha do koñca

Zachwyca siê tym samym wierszem

i nie przejdzie obojêtnie obok miejsca cierpienia

Szukam cz³owieka dla którego przyja¥ñ

nie bedzie s³owem bez pokrycia.

Szukam cz³owieka, który jest niezbêdny do ¿ycia.



ks. Wac³aw Bary³a
Pozdrawiam Monika  :smile:

Grudzień 30, 2003, 23:19:13
Odpowiedź #14

Kenna

  • *
  • Information Offline
  • Bezcukrowy
  • Wiadomości: 25
    • Zobacz profil
Co¶ dla duszy
« Odpowiedź #14 dnia: Grudzień 30, 2003, 23:19:13 »
piêkne s± te opowie¶ci. Uwielbiam takowe:)
wszystko jest mo¿liwe, poza przejechaniem na nartach przez obrotowe drzwi